Wigilijny poranek. Nie był takie jak co roku. Wstałyśmy o 12 i wszystko miałyśmy w dupie. Zero przygotowań jak zawsze. Jedynie posprzątałyśmy w naszym pokoju. Potem pani Kasia zawołała nas i pomogłyśmy jej ubierać choinkę w stołówce. Za oknem śnieg sypał coraz bardziej, ale oczywiście nam się zachciało iść na spacer. Martyna zaprosiła Piotrka a ja zadzwoniłam po Wojtka. Martynie wpadła na jakże wspaniały pomysł i zaczęła rzucać w nas śnieżkami. No i rozpętała prawdziwą wojnę, każdy był cały ze śniegu. Potem Wojtek wrzucił mnie w zaspę a ja pociągnęłam go za sobą. Tarzaliśmy się ze śmiechu. Do bursy wróciłyśmy całe mokre. Chłopacy też byli cali mokrzy. Wojtek poszedł przebrać się do swojego mieszkania, Piotrek szybko skoczył do swojego pokoju, a ja z Martyną do nas. Wzięłyśmy prysznic, potem się przebrałyśmy w nowe ciuchy. Ja założyłam czarne rurki i dżinsową koszulę, do tego czarne buty na koturnie i wyprostowałam włosy. Martyna też wyprostowała swoje długie włosy, ale założyła spódnicę, jasną koszulę i czarne koturny. Na kolację wigilijną przyszedł Wojtek. We trójkę zeszliśmy do stołówki. Tam zajęliśmy miejsca, potem dzielenie się opłatkiem. Zjedliśmy trochę specjałów kucharek, i śpiewaliśmy kolędy. Potem ja z Wojtkiem poszliśmy do naszego pokoju a Martyna, udała się do Piotrka. Na łóżku usiadłam w jego objęciach, włączyliśmy telewizor i ku naszemu zaskoczeniu na jednym z kanałów leciał "Kevin sam w domu", jak co roku nie mogliśmy powstrzymać się od śmiechu. Potem leciała jakaś komedia romantyczna i oczywiście Wojtek zaczął mi marudzić żebym to wyłączyła. Ja jednak postawiłam na swoim i nie miałam zamiaru przełączyć. W połowie filmu Wojtek zaczął delikatnie całować mnie po szyi. Potem schodził coraz niżej. Szybko pozbył się mojej koszuli,a ja w tym czasie zdjęłam jego koszulkę. Już po chwili wylądowaliśmy pod kordłą. Był taki czuły i delikatny. Potem zasnęliśmy przytuleni do siebie.
------ u Martyny ------
Po kolacji Piotrek zabrał mnie na spacer. Tym razem nie miałam zamiaru wrócić cała mokra, więc od mu to oznajmiłam. On też powiedział, że nie ma na to ochoty więc mogłam być spokojna. Śnieg przestawał padać, ale mróz dalej trzymał.
-Muszę Ci coś powiedzieć-zaczął Piotrek. W pierwszej chwili się wystraszyłam, ale dałam mu powiedzieć.
-Bardzo cię kocham, zależy mi na tobie i nie chcę cię stracić.-powiedział i namiętnie pocałował.
-Ja też cię bardzo kocham-wyszeptałam mu do ucha. Znów mnie pocałował. Kiedy wróciliśmy do pokoju, tonęliśmy w pocałunkach. Położył mnie na łóżko, zdjął swoją kurtkę i w równie szybkim tempie pozbył się moich ubrań. Potem już każdy może sobie wyobrazić co było.
------ u Patrycji ------
Moja wigilia zaczęła się całkiem inaczej niż dziewczyn. Wstałam bardzo szybko bo musiałam pomóc mamie w przygotowaniach. Lepienie uszek, pierogów i takie tam. Na wigilię miałyśmy jechać do babci. Jednak ja nie chciałam zostawiać samego Marcina, on nie chciał jechać do rodziny i wysłuchiwać wszystkich pytań dlaczego się rozwiódł i jak mu się układa. Wieczorem wymyśliłam pewien plan. Podeszłam do mamy i zaczęłam kaszleć.
- Mamo źle się czuję. Boli mnie głowa i mam chyba gorączkę.- powiedziałam z chrypą w głosie
- Żartujesz czy co leć się ubierać bo zaraz jedziemy do babci.
-Mamo ja nie dam rady, głowa mi tam pęknie. Chyba mam gorączkę, pójdę zmierzyć.-Szybko nalałam gorącej wody do kubka i włożyłam termometr. Pokazał 38,7 w sam raz.-Widzisz mam gorączkę.
-No to idź powiedz Karolinie żeby się nie szykowała,zostajemy w domu.
-Mamo nie no co ty nie ma mowy. Wy jedźcie, babci będzie przykro przecież nie zostawisz jej i dziadka samych na wigilię, a jak Karolina się cieszy. Jedźcie zostawicie mi coś do jedzenia i ja naprawdę dam radę. Będziecie do mnie dzwonić, ja się wygrzeję.
-Ty chyba żartujesz nie zostawię cię samej w wigilię.
-Mamo co to wigilia wieczór jak wieczór, teraz podzielimy się opłatkiem i będzie dobrze.-Namawiałam ją jeszcze chyba z 20 minut aż w końcu się zgodziła. Podzieliłyśmy się opłatkiem, i pojechały. Szybko wzięłam prysznic, przebrałam się i wszystko naszykowałam. Potem przyszedł Marcin. Zjedliśmy kolację i z nim również podzieliłam się opłatkiem. Potem oglądaliśmy coś w telewizji. Udaliśmy się do mojego pokoju. Zaczął mnie całować, po szyi, ramionach potem po brzuchu. Pozbyliśmy się ubrań i zostaliśmy w samej bieliźnie. Nagle usłyszałam jak ktoś wchodzi do domu.
-Patrycja jestem-usłyszałam najpierw a tuż po tym, kiedy weszła do jadalni-Jaki tu syf Patrycja coś ty tu robiła.!!!
-To moja mama szybko ubieraj się- W trybie natychmiastowym byliśmy ubrani i siedzieliśmy na łóżku. Już po chwili mama była u mnie w pokoju.
-Mama co ty tu robisz tak szybko ? Kolega przyszedł mnie odwiedzić, jak tylko dowiedział się że mam być sama.-Udawałam zdziwioną, bo teraz tylko to mi zostało.
-Tak wróciłam nie chciałam żebyś była sama w wigilię, Karolina została u dziadków a ja na chwilę wpadłam zobaczyć jak się czujesz. Ale widzę że nic ci już nie jest . A może przedstawisz mi twojego kolegę jak ty to nazwałaś.
-A no tak to jest Marcin.-wstał i podał rękę mojej mamie. Oboje byliśmy gotowi na to że moja mama wyprosi go z domu.
-No to dobrze niech zostanie na noc, tylko bez głupstw proszę.-powiedziała i uśmiechnęła się-A z tobą dziewczyno porozmawiam rano. - i wyszła. My wybuchliśmy śmiechem. Mama pojechała do dziadków bo mieszkają niedaleko. My wróciliśmy do tego co zaczęliśmy wcześniej a potem poszliśmy spać. To była cudowna wigilia, ale wiem że od mamy będzie niezły opiernicz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz