Rano wstałyśmy po 12, a w prawdzie to Patrycji siostra zrobiła nam niezłą pobudkę, wskakując na łóżko. Nie obeszło się bez siostrzanej kłótni, to tak z miłości. Pierwsze co to "gdzie jest kur** mój telefon". Tak wszystkie trzy znalazły się pod łóżkiem, choć nie wiem dlaczego, wieczorem były pod poduszką.... chyba... :) No mniejsza o to. W kuchni czekały świeże naleśniki:
-Czyżbyś miała tak zdolną siostrę?- odezwała się zaspana Martyna.
-Ta bardzo..-odpowiedziała równie zaspanym głosem Patrycja. No jej mama jest taka kochana, że zrobiła nam śniadanko przed wyjściem do pracy.
-Czekajcie zadzwonię do niej, żebym nie wyszła na tak wyrodną córkę-zaśmiała się Patrycja i chwyciła za telefon.
-O kur**, Marcin dzwonił, 8 razy. :)-zaśmiałyśmy się.-zadzwonię później, teraz dam znać mamę, że Karolina zdarła nas z łóżka.-po tym nacisnęła zieloną słuchawkę- Cześć Mamuś, kocham Cię-mówiła z uśmiechem na twarzy
-My też, my też-darłyśmy się z Martyną do słuchawki. Patrycja rozmawiała jeszcze przez chwilę, ale chyba nie skończyło się zbyt miło bo usłyszałyśmy kilka ostatnich słów
-No mamo, czy nie jest już czas żeby została sama?....No ale nie mogę jej do jakiejś koleżanki odprowadzić?-wyglądało, że nie bo gdy tylko się rozłączyła się z jej twarzy znikną uśmiech, a pojawiła się jednoznaczna złość. Po skończonej rozmowie Patrycja weszła do kuchni.
-No zajebi****, dzisiaj nigdzie nie wyjdę do 20 bo muszę z Karoliną siedzieć...-była tak wkurzona, że prawie rozbiła kubek stawiając go na stół.Zaraz po tym, po raz kolejny odezwał się jej telefon. Odebrała i wyszła do innego pokoju. Rozmawiała z jakieś 20 minut, my w tym czasie ładnie posprzątałyśmy po śniadaniu. Po chwili po raz kolejny w kuchni pojawiła się Patrycja, tym razem trochę mniej zdenerwowana.
-No dziewczyny, ruszać tyłki i się szykować za godzinę wychodzimy.-powiedziała z uśmiechem na twarzy.
-A ja, a ja. Chyba mnie tu nie zostawisz-zza ściany wybiegła Karolina.
-Nie ty też się szykuj, i więcej nie podsłuchuj bo nie wiem co ci zrobię, ale wiem, że będzie boleć- jeszcze chwilę się kłuciły, a potem wszystkie trzy ruszyłyśmy do łazienki. Tam każda zajęła się czym innym, ja prostowałam włosy, Martyna się malowała a Patrycja suszyła włosy. Potem poszłyśmy po ciuchy i każda po kolei się przebrała.
-Czy mogę wiedzieć, gdzie idziemy?-zapytałam, choć trochę się bałam, zła Patrycja to zagrożenie.
-Oczywiście, ruszamy do galerii- odpowiedziała z uśmiechem na twarzy. Już jej przeszło jak dobrze. Szybko ubrałyśmy kurtki i buty, Patrycja pomogła Karolinie i wyszłyśmy. Na miejscu byłyśmy po 20 minutach.
-I co teraz będziemy robić nie chce mi się łazić z wami po sklepach-marudziła Karolina.
-No przecież wiem, nie idziemy do sklepów- rzuciła Patrycja i poszłyśmy w stronę placu zabaw.
-Więc plan jest taki Karolina lecisz się bawić a my ruszymy do KFC i zaraz tu przyjdziemy.-wyjaśniła wszystko dobra siostra. Zostawiłyśmy małą z jej koleżankami i ruszyłyśmy po coś do jedzenia. Szybko zamówiłyśmy i czekałyśmy przy kasie.
-Zapomniałam powiedzieć wam o jeszcze jednej sprawie.-ciągnęła brunetka. -Nie będziemy same. Przyjdzie też Marcin.-przerwała na chwilę-Tak wiem, że się bardzo cieszycie.-no cóż czy się cieszymy sama nie wiem, ale i tak już nic nie mamy do gadania więc wzięłyśmy swoje pudełeczka z fast foodem i ruszyłyśmy w stronę ławki przed placem zabaw.
-To ja po niego pójdę i zaraz wrócimy-powiedziała i ruszyła w stronę wyjścia. Do Martyny zadzownił telefon. Rozmawiała przez chwilę a na jej twarzy pojawiał się coraz większy uśmiech.
-Nie wierzę, ty też nie uwierzysz- mówiła, ciesząc się coraz bardziej-Do mojej mamy zadzwonili ze szkoły. Na początku wystraszyła się i wgl, że może ja coś zrobiłam,ale ta cała sekretarka czy ktoś tam kto dzwonił, no mniejsza o to. Powiedziała, że nasza szkoła zbankrutowała i na dodatek sanepid kazał ją zamknąć, ale żeby nie przerywać nam tej nauki i wgl, przeniosą nas do tych dwóch pozostałych szkół i mnie przenoszą do waszej :)-przez chwilę nie mogłam w to uwierzyć, kiedy to wszystko do mnie doszło cieszyłam się jak nigdy do tąd, śmiałyśmy się przez dobre 10 minut, ale musiałyśmy się uspokoić bo ludzie patrzyli na nas jak na jakieś niezbyt normalne. Po chwili przyszła Patrycja z Marcinem. Widać było, że są naprawdę w sobie zakochani, szli objęci i tacy radośni para jak z obrazka. Uświadomiłyśmy sobie, że to pewnie pierwsze ich wspólne wyjście na miasto. Podeszli do ławki, nie wiedziałam jak mam się przywitać w końcu to nasz były trener więc postawiłam na :
-Dzień dobry- i uśmiechnęłam się, potem tak samo przywitała się Martyna.
-Cześć dziewczyny-spokojnie odpowiedział Marcin. Potem nie uważaliśmy na "pan" tylko mówiłyśmy normalnie. Widać, że nie miał nic przeciwko temu. Rozmawialiśmy, śmieliśmy się. Czas zleciał strasznie szybko i trzeba było się zbierać. Po raz kolejny zgodnie ubraliśmy kurtki i udaliśmy się do wyjścia. Będąc w połowie drogi Patrycja przypomniała sobie, że o czymś zapomniała. Tak tym czymś a raczej kimś była Karolina.
-Ku***, będę miała przejeb***, wy idźcie ja po nią pobiegnę- słowa zamieniła w czyny, szybko ruszyła po siostrę. A my rozeszliśmy się po swoich domach. Jutro już niedziela i trzeba wracać do Londynu, tym razem będę tam jechać z radością w końcu nie jadę tam sama :).
No Martynka , wiesz na co czekam :D a dokładniej na kogo . ^^ :D Znów dobry rozdział , znów jestem mega dumna Kaziczek ! :*:* / Martyna.
OdpowiedzUsuń