piątek, 28 grudnia 2012

Piątek już za nami. Nie był taki zły. Ale dzisiaj wyczekiwana sobota. Z łóżek zwlokłyśmy się po 11, poszłyśmy na śniadanie i trochę ogarnęłyśmy nasz pokój. Wieczorem Wojtek zaprosił mnie do kina i na spacer, jakoś głupio mi było po raz kolejny odmawiać więc się zgodziłam. I tak pewnie przesiedziałabym go sama w pokoju bo Martyna miała iść gdzieś z Piotrkiem. Więc wybrałyśmy się na małe zakupy. Dojechanie do galerii zajęło nam jakieś 40 minut, ale potem miałyśmy sporo czasu, żeby połazić po sklepach.
                                  ------ a u Patrycji ------
Kłótnia z Marcinem szybko się skończyła. W piątek po lekcjach czekał na mnie przed szkołą. Trochę się zdziwiłam jak go zobaczyłam, i szczerze mówiąc chciałam sobie pójść ale nie udało mi się.
-Cześć, czekałem na ciebie-powiedział kiedy złapał mnie za rękę.
-Zauważyłam, co chciałeś-odrzekłam bez entuzjazmu i zabrałam rękę.
-Chciałem Cie przeprosić ale chodźmy do mnie- powiedział i ruszyliśmy w stronę bloku. Kiedy otworzył mieszkanie a ja stanęłam w jego progu przeżyłam szok. W pomieszczeniu pełno płatków róż, na stole wino i bukiet czerwonych kwiatów. Zdjęliśmy kurtki i usiedliśmy przy stole. Najpierw nalał wino do kieliszków, potem złapał mnie za rękę i zaczął:
-Chciałem Cię przeprosić, tak wiem że zachowałem się jak cham ale nie wiedziałem co mam powiedzieć Monice, jeśli chcesz mogę jej powiedzieć żeby nie przychodziła na treningi, zależy mi na tobie.-Był taki smutny kiedy to mówił. Przytuliłam go.
-Ja też chciałam przeprosić. Wtedy za bardzo poniosły mnie emocje. Niech nie przestaje chodzić na treningi przecież oboje wiemy że coś umie. Mi też na tobie bardzo zależy.-Reszty nie dał mi dokończy bo jego usta wbiły się w moje. Po jakiś 30 minutach leżeliśmy w jego łóżku wtuleni w siebie. Czułam się jak w śnie. Niestety nie trwał on już długo bo moja kochana mama zadzwoniła, że mam wracać bo nie ma kto zostać z Karoliną. Próbowałam ją namówić żeby zostawiła ją u jakieś sąsiadki albo ciotki na noc, ale nie udało się. Szybko się ubrałam i Marcin podwiózł mnie pod dom. Potem siedziałam cały wieczór przed telewizorem.
                              ------w tym czasie u mnie ------
Po zakupach moja garderoba  powiększyła się o 3 bluzki i spódnicę. Martyna kupiła sukienkę i 2 bluzki. Potem szybko zjadłyśmy obiad i czas zacząć się przygotowywać. Ja zajęłam łazienkę żeby się pomalować a Martyna zajęła się włosami.Potem zamieniłyśmy się. I zostało nam tylko ubranie. Ja założyłam białą koszulę z czarnym kołnierzykiem i kieszonką, dżinsy i czarne buty na koturnie. Martyna założyła  czarną sukienkę i buty na koturnie. Po 10 minutach przyszedł Wojtek więc ubrałam płaszczyk, wzięłam torebkę i  mogliśmy iść.
-To co najpierw do kina???-zaczął Wojtek po kilku minutach ciszy.
-Jak chcesz-powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Dobra.-powiedział i na jego twarzy również pojawił się uśmiech. Potem temat sam się nasunął i nawet nie wiem kiedy byliśmy już pod kinem. Po raz kolejny przy dobraniu filmu Wojtek nie miał noc do powiedzenia. Więc poszliśmy na jakąś komedię romantyczną. Zajęliśmy miejsca i czekaliśmy bo oczywiście reklamy. Podczas oglądania poczułam że coś dotknęło moją rękę. Szybko zerknęłam co to. Wojtek położył swoją dłoń na mojej. Po 2 godzinach spędzonych w kinie ruszyliśmy na spacer. Wojtek objął mnie w pasie i tak szliśmy po parku. Po chwili dostrzegłam że na ławce siedzi Martyna z Piotrkiem,więc zaraz siedzieliśmy już w czwórkę i śmialiśmy się z byle czego. Siedzieliśmy tak dobrą godzinę. Zaczęło się robić zimno więc ruszyliśmy w stronę bursy.
-My potem do was dołączymy-powiedział Wojtek i chwycił mnie za rękę.
-Co ty chcesz zrobić-zapytałam zdziwiona kiedy chłopak ciągnął mnie za sobą.
-Zobaczysz-tak to właśnie było jego wyjaśnienie. Było już ciemno i dostrzegłam jak ładnie wygląda oświetlone miasto. Potem Wojtek zasłonił mi oczy.
-Co ty robisz??-zapytałam kiedy coraz bardziej się wkurzałam.
-Zaraz zobaczysz-nadal nic nie chciał zdradzić. Szliśmy jeszcze z 3 minuty, potem chłopak ustawił mnie w pewnym miejscu i ściągnął zawiązaną apaszkę z oczu. Staliśmy w miejscu gdzie rosło kilka drzew i nic poza tym. Ale za to jak w tym miejscu było widać niebo, na których świeciło milion  punkcików. Wojtek najpierw podszedł i mnie przytulił a potem tak bez słowa pocałował.
                                -----u Martyny------
Kiedy Martyna wyszła z Wojtkiem jeszcze chwilę czekałam na Piotrka. Potem  zabrał mnie na kolację. Nawet nie wiem jak nazywała się ta restauracja, ale było bardzo romantycznie. Świece, róże i takie bzdety. Spędziliśmy tam dobre 2 godziny, potem udaliśmy się na spacer. Chodziliśmy po parku przytuleni. Czułam się tak niesamowicie, jak jeszcze przy żadnym chłopaku. Potem usiedliśmy na ławce, a za chwilę dołączyli do nas Martyna z Wojtkiem. Oni też wyglądali na bardzo szczęśliwych, chyba wypad do kina się udał. Zaczęło się robić zimno i udaliśmy się do bursy. Wojtek zabrał gdzieś Martynę i zostaliśmy sami.
-Kocham Cię wiesz.-powiedział Piotrek i pocałował w czoło. To było takie słodkie.
-Tak wiem i a ciebie też-opowiedziałam z uśmiechem na twarzy. Potem odprowadził mnie pod same drzwi pokoju, pocałował na pożegnanie i każdy udał się w swoją stronę.

wtorek, 11 grudnia 2012

U nas kolejne dni to sama nuda. Nie mieliśmy czasu żeby gdzieś wyskoczyć bo nauka -,- A dzisiaj już czwartek, czyli będzie trening. Rano pobudka, kolejne 7 godzin spędzonym w szkolnych murach, obiad i na salę. Szybko wpadłyśmy na pokoju po rzeczy i na trening. Zaczął się jak zawsze czyli obecność, potem rozgrzewka i trochę pograłyśmy. Piotrek zawołał do siebie Martynę, miało to trwać chwilę jednak zajęło im to trochę więcej. My nie zwracałyśmy na to uwagi i grałyśmy dalej. 2 godziny zleciały strasznie szybko. Poszłyśmy do szatni i tam zaczęły się komentarze starszych dziewczyn."Ej widziałyście ta cała Martyna, poszła z nim do tego pokoju i już nie wróciła. Ciekawe co tam robią". Zaczęła któraś z nich.
-A może zajmiesz się swoją dupą, i popatrzysz co ty robisz a nie innymi się zajmujesz-już nie wytrzymałam. Jeny co ich to obchodzi zero prywatności. Już nic mi nie odpowiedziały, tylko gadały coś sobie pod nosem. Ja nie szczególnie zwracałam no to uwagę. Szybko wzięłam swoje rzeczy i nie miałam zamiaru czekać na Martynę bo wiedziałam, że się szybko nie doczekam. Udałam się w stronę bursy.
                      -------- w tym czasie u Martyny --------
Podczas treningu było mi dość dziwnie. Wejść na salę bez przywitania, i udawać że to tylko trener. Piotrek chyba to zauważył bo po niedługim czasie, zabrał mnie do pokoju. Tam kiedy tylko zamknął drzwi, przyciągnął mnie do siebie i zaczął czule całować. Zapomnieliśmy, że mała firanka jest odsłonięta, a my stoimy na przeciwko małego okna. On szybko podszedł do okienka i zasunął kawałek materiału. Potem posadził mnie na stole i nadal tonęliśmy w pocałunkach. Trening leciał a my nadal siedzieliśmy w pokoju i nie chciało nam się wychodzić. 2 godziny zleciały w mgnieniu oka, i widzieliśmy tylko jak dziewczyny schodzą z boiska i udają się w stronę szatni. Ja siedziałam wtulona w Piotrka i myślałam jak to się stało, że teraz jestem tu z nim i jest nam tak cudownie. Nie chciałam tego przerywać. Niestety ktoś zapukał do drzwi. Musiałam szybko zejść z jego kolan i udawać, że boli mnie ręka. Tak  to któraś z dziewczyn przyniosła kluczyk od szatni, i wścipsko zaglądała co takiego robimy. Jednak zdziwiła się kiedy zobaczyła mnie z łzą na policzku i mocno trzymającą się za rękę. Sztuka aktorska robi za swoje. Stała w tych drzwiach jak wmurowana. Piotrek szybko ją spławił i znów zostaliśmy sami.
-Dziewczyno jesteś wspaniała-powiedział kiedy zamknął drzwi.
-A dziękuję-odpowiedziałam z wielkim bananem na twarzy.
-Dobra musimy się zbierać, wpadniesz do mnie wieczorem?-zapytał Piotrek szukając swojego telefony.
-Jeśli będę miała siłę, to z chęcią wpadnę.-powiedziałam i zabrałam kluczyk ze stołu, aby udać się do szatni w celu przebrania stroju. Szybko się przebrałam i poszłam do pokoju  gdzie na łóżku siedziała wykąpana Martyna.
               -------- a u Patrycji -------
Dzień jak zwykle. Do szkoły ze szkoły do domu, a potem do Marcina pooglądać jak radzą sobie na boisku gimnazjalistki. Na sali byłam trochę za wcześnie, więc mogłam nacieszyć się pocałunkami Marcina. Potem już zebrały się dziewczyny, więc ze swojego pokoju wyłonił się Marcin a zaraz za nim podążałam ja. Grzecznie usiadłam na ławkę i wszytko oglądałam. W połowie treningu dostrzegłam jedną okropną rzecz. Do trenera lepi się jakaś dziewczyna, a widać że jemu się to podoba i nie ma nic przeciwko. Lepiła sie do niego coraz bardziej. Starała udawać, że nic nie umie i Marcin pokazywał jej każde ćwiczenie dokładnie jak nikomu innemu. A kiedy już nawiązywała z nim kontakt patrzyła na mnie drwiącym wzrokiem. Ja nie wytrzymałam, wstałam i wyszłam. Na korytarzu założyłam kurtkę. Nie zdążyłam otworzyć drzwi bo za rękę złapał mnie Marcin.
-O co ci chodzi?-zapytał jakby nic nie zauważył
-O co? o tą małą debilkę, która robi wszystko żebyś tylko zwrócił na nią uwagę. Przecież wiesz jak ona dobrze gra a teraz co udaje że nic nie umie żebyś tylko wszystko jej pokazał.A ty udajesz, że nic nie widzisz i jak grzeczny trener robisz to co ona sobie chce.- powiedziałam jeszcze bardziej wkurzona niż jak wychodziłam stamtąd.
-Jejku nie przesadzaj przecież ona jest z gimnazjum. Mam ją olać i powiedzieć "przecież umiesz, nie rób ze mnie idioty" ?
-A czemu nie. Pewnie lepiej iść i być posłuszny żeby tylko sobie nie poszła!-wykrzyczałam. On starał się mnie przytulić ale ja odepchnęłam go i rzuciłam tylko-Wiesz co rób sobie co chcesz. Idź do niej ja mam to gdzieś.-i wyszłam. Tak mnie wkurwił -,- Przyszłam do domu zapłakana, i zamknęłam się w swoim pokoju. Zaraz pod drzwiami znalazła się mama i Karolina. Zaczęło sie wypytywanie co się stało i takie tam. Krzyknęłam że nic w włączyłam muzykę. Marcin dzwonił 15 razy, ale ja nie miałam ochoty z nim rozmawiać. Wyłączyłam telefon, wtuliłam się w poduszkę i zasnęłam. 
                          -------- a u mnie --------
Kiedy byłam już pod samą bursą, zauważyłam, że ktoś całą drogę za mną idzie. Był ubrany na czarno i szczerze mówiąc trochę się wystraszyłam. Wchodziłam już po schodkach, i ten "ktoś" złapał mnie z rękę. Aż podskoczyłam. Nagle osoba zdjęła kaptur i proszę Wojtek. Wkurzył mnie ja nie wiem co.
-Człowieku ty nie masz co robić tylko ludzi straszyć?-powiedział i zabrałam moją rękę.
-No przepraszam nie chciałem Cię wystraszyć. Wiem głupi pomysł. Ale chciałem Cię zaprosić na spacer.
-Teraz na spacer nie ma mowy. Właśnie wracam z treningu.
-No proszę na chwilę.-Wojtek nie dawał za wygraną, jednak ja też nie.
-Nie naprawdę, jutro albo kiedy indziej. Dzisiaj nie dam rady.-Powiedziałam i weszłam do budynku.
-No dobra szkoda. To cześć.-krzyknął za mną. Tak poprostu go spławiłam. Nie chciało mi się łazić teraz na jakieś spacerki. Weszłam do pokoju wzięłam prysznic, i oglądałam jakiś film. Potem przyszła Martyna i musiałyśmy wszystko obgadać.

niedziela, 9 grudnia 2012

Poniedziałek zaczął się koszmarnie, rano nie chciało się wstawać, lekcje strasznie się wlokły. Po 7 godzinach spędzonych w szkolnej ławce, byłam zmęczona i myślałam tylko o tym żeby jak najszybciej położyć się spać. Po obiedzie wróciłyśmy do pokoju i wskoczyłyśmy do łóżek. Nawet nie chciało nam się gadać, od razu zaspałyśmy. Po jakiejś godzinie może trochę  więcej obudził nas dzwoniący telefon Martyny.Zwlokła się z łóżka i sięgnęła po telefon. Chwilę rozmawiała a ja po raz kolejny próbowałam usnąć. Niestety kiedy tylko skończyła wskoczyła na moje łóżko i kazała wstawać.
-Wojtek dzwonił, idziemy do kina-powiedziała i zabrała mi kołdrę.
-No to idźcie, ja zostaję-mruknęłam i znów się przykryłam.
-Żartujesz sobie, ,idziesz z nami bez gadania.-musiałam ustąpić bo wiedziałam, że się nie odczepi. Jakoś wygramoliłam się z łóżka i udałam do łazienki. Ogarnęłam  twarz i włosy, potem założyłam bluzę i kurtkę.Martyna była już gotowa, więc wyszłyśmy. Pod bursą czekał Wojtek.Szłam przymulona  jak nigdy.
-A ty co nic się nie odzywasz ? -zaraz zauważył blondyn.
-Bo mnie ze snu wyrwaliście.
-Wyśpisz się w nocy, trzeba trochę się dotlenić.-ciągnął dalej
-To ja wolę go dotleniać w moim łóżeczku, mogę okno otworzyć.
-Oj nie marudź i się rozchmurz-Wojtek nie dawał za wygraną. Widział, że mi nie przechodzi i już pod samym kinem tak po prostu mnie przytulił. Nie wiedziałam jak się zachować, przecież znam go dopiero 3 dni.
-No już wystarczy tych czułości-rzuciłam i weszłam do budynku. Potem wybrałyśmy z Martyną jakąś komedię romantyczną. Wojtek  przez chwilę próbował nas namówić na  coś innego, ale potem uświadomił sobie, że nie ma nic do gadania. Kupiliśmy bilety, a potem zajęliśmy miejsca. Siadłam  w środku. Na film nie czekaliśmy długo. Oczywiście ja sierota wysypałam popcorn na ziemię. Nie wypadało ta tego zostawić więc schyliłam się żeby pozbierać zawartość kubełka. Kiedy Wojtek zobaczył, że zbieram coś z ziemi zaraz sięgnął mi pomóc.
-Pomogę-powiedział i zaczął zbierać z ziemi.
-Nie trzeba, dam sobie radę-powiedziałam, przecież nie będzie przerywał oglądania przeze mnie. On jednak nie dał za wygraną i razem ze mną zbierał prażoną kukurydzę z podłogi. W pewnym momencie nie wiem czy specjalnie a może niechcący złapał mnie za rękę. Ja nie wiedziałam jak mam się zachować, odruchowo zabrałam rękę i spojrzałam na niego. Ten tylko się uśmiechną. Skończyliśmy zbierać i powróciliśmy na miejsca.
-Co wy tam robiliście?-zaraz  zapytała Martyna
-Popcorn zbieraliśmy-odpowiedziałam i zajęłam się oglądaniem filmu. Trwał jakieś 2 godziny, był dość fajny. Potem szybko do bursy. Wojtek jako dobry kolega odprowadził nas pod same drzwi budynku i przytulił na pożegnanie. Kiedy tylko weszłyśmy do pokoju i ściągnęłyśmy kurtki Martyna zaczęła.
-Podobasz się mu.-powiedziała i uśmiechnęła się.
-Ale nie wiem o co Ci chodzi.-chciałam uniknąć tego tematu.
-Wiesz wiesz. On tobie też-ciągnęła dalej
-No właśnie ja nie wiem czy on mi się podoba. Jakoś tak się przy nim krępuję.
-To dlatego, że niedawno się poznaliście-i na tym ta rozmowa się skończyła. Martyna poszła do łazienki. Ja przepakowywałam książki i usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a. "Mam nadzieję, że film się podobał. Słodkich snów :* /Wojtek". No tak Martyna już podzieliła się moim numerem. Nie wiedziałam co mam odpisać więc postawiłam na "Film fajny. Dziękuję dobranoc". Kiedy tylko Martyna wyszła z łazienki, postanowiłam wyjaśnić tą sprawę.
-Dałaś mu mój numer?-zaczęłam
-Nie wiem o czym mówisz.
-Już do mnie napisał.
-To chyba dobrze :D No on tak prosił nie ładnie było mu odmówić-odpowiedziała. Niech jej będzie. Teraz ja wzięłam prysznic. A potem jak zawsze spać;D

piątek, 7 grudnia 2012

W sobotę punkt 10 byłyśmy na lotnisku i czekałyśmy na Patrycję. Ludzi było masa, ciężko było się przepchać. Usiadłyśmy na jakieś ławce i tam spokojnie czekałyśmy.
                                -------- a u Patrycji --------
Pobudka strasznie wcześnie, bo już o 4:00. Wywlokłam się z łóżka ogarnęłam, ubrałam zjadłam śniadanie i wyszłam.  Przed blokiem czekał już Marcin. Wyszedł po mnie, przywitał słodkim całusem, potem otworzył drzwi w samochodzie. Już po chwili byliśmy pod domem Wojtka, on szybko wsiadł i na lotnisko. Dojechaliśmy na 5:30 więc jeszcze chwilę mogliśmy sobie pogadać. Marcin przytulił się do mnie i nie chciał puścić.
-Marcin o co Ci chodzi? -zapytałam z wielkim zdziwieniem.
-Ale co ? -odparł równie zdziwiony.
-No to, że się do mnie przykleiłeś
-A co nie mogę. Dobra już.
-Nie. nie że nie możesz tylko, że nigdy tak się do mnie nie przytulałeś.
-No bo jedziesz i Cię aż przez dwa dni nie będę widział. Stęsknię się.
-Spokojnie to przecież tylko 2 dni. Ja też się będę tęsknić ale bez przesady.- mocno go przytuliłam i trzeba było już iść. Wzięłam Wojtka pod rękę i poszliśmy do samolotu. Tam zajęliśmy miejsca i przez prawie całą drogę śmialiśmy się z niczego. Aż ludzie zaczęli się oglądać, więc trzeba było się ogarnąć.
                                --------- tym czasem u mnie --------


 Za niecałe 15 minut zauważyłyśmy Patrycję i wlokącego się za nią chłopaka. To pewnie ten jej kuzyn. Wlókł za sobą chyba z 4 torby pewnie zajął się torbą kuzynki.
-Hejjjj ;D-pierwsza podbiegła Patrycja szybko się przywitałyśmy. Potem Martyna przywitała się z Wojtkiem.
-A wy się jeszcze nie znacie.. xd-szybko dostrzegła Patrycja.-A więc Martyna to Wojtek, Wojtek to Martyna.-powiedziała.
-Cześć-powiedział blondyn i oddał  Patrycji jej walizkę.
-Hej-odpowiedziałam i wszyscy ruszyliśmy w stronę naszej bursy. Tam wszystkie rzeczy wylądowały na podłodze. Chwilę tam posiedzieliśmy a potem poszliśmy na śniadanie. Szybko zjedliśmy, i kolejnym planem było znalezienie mieszkania Wojtka, w którym teraz będzie mieszkał. Wziął wszystkie torby i udaliśmy się na poszukiwanie. Trzeba było popytać jakiś 8 osób i trafiliśmy. Mieszkanie wynajmował jakiś jego brat a teraz on je przejął. Kiedy weszliśmy, przeżyliśmy szok. Widać, że jego brat zrobił sobie przyjęcie pożegnalne i nie zdążył posprzątać. Był takie syf, wszytko latało po ziemi, cały zlew naczyń nawet książki z półek były powywalane. Wojtek od razu przeprosił nas za ten syf. My zgodnie powiedziałyśmy, że nie ma sprawy i że pomożemy mu posprzątać. Patrycja zajęła się zmywaniem naczyń, Martyna zamiataniem a ja układaniem wszystkiego na półki. Zaczęłam zbierać książki z podłogi.
-Czekaj pomogę Ci-zaproponował Wojtek.
-Okej, to może ty je mi podawaj a ja będę układać- Zgodził się. Szybko zbierał książki i wszystkie pierdułki, a ja je starannie układałam. Szybko uwinęliśmy się z tym, Wojtek pomógł zejść mi z krzesła. Teraz mieszkanie jakoś wygląda. Potem poszliśmy coś zjeść. Weszliśmy do jakieś małej, ale przytulnej restauracji. Każdy zamówił, potem szybko zjedliśmy i udaliśmy się na miasto. Łaziliśmy tak do ciemnej nocy. Później Wojtek odprowadził nas pod bursę i sam poszedł do swojego mieszkania. My miałyśmy ciekawą noc, zaczęłyśmy oglądać jakiś film, ale stwierdziłyśmy, że nam się nie chce. Martynę filmy przed snem nieźle usypiają, stało się tak też teraz.  Nawet nie wiem kiedy ona zasnęła. Mi i Patrycji jeszcze sie spać nie chciało. Za to śmiałyśmy się jak głupie, ciężko było złapać oddech. W ten sposób obudziłyśmy Martynę trzy razy. Za trzecim ona też nie myślała o spaniu i gadałyśmy chyba do 5. Potem padłyśmy jak muchy i spałyśmy do 14. Wstałyśmy, ogarnęłyśmy się i przebrałyśmy i udałyśmy się na obiad. Niestety Patrycja miała samolot już o 16 więc przyszłyśmy i musiała się zbierać. Wzięła swoje rzeczy i na lotnisko. Wojtek pojechał z nami, żeby pożegnać swoją kochaną kuzynkę ;D. Przyszliśmy na czas więc nie czekaliśmy. Pożegnaliśmy się z nią i do bursy. Na podwórku coraz zimniej, idzie zima.
-Jeny jak zimno-powiedziałam i schowałam ręce do kieszeni kurtki.
-Chcesz kurtkę-zapytał  Wojtek
-Nie przestań, nie trzeba- odpowiedziałam z niezłym zdziwieniem. Wtedy podszedł do mnie i objął mnie swoją ręką w pasie.
-Może tak będzie Ci trochę cieplej-powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Może tak-powiedziałam i szybszym krokiem ruszyliśmy w stronę bursy. Nie zajęło nam to dużo czasu. Wojtek pożegnał sie z nami i udał się w przeciwnym kierunku. My wbiegłyśmy do pokoju, szybko się wykompałyśmy i do ciepłego łóżeczka. ;D

wtorek, 4 grudnia 2012

Ten weekend spędzamy w Londynie, więc zaprosiłyśmy Patrycję. Przyjedzie z jakimś kuzynem, którego z chęcią poznam. Dzisiaj piątek, a ja po szkole cały czas siedzę sama w pokoju, bo Martyna włóczy się gdzieś z Piotrkiem.

                          -----------A u Patrycji......-----------
Po aferze z Karoliną, bura była niezła i kara też na szczęście już się skończyła.  I tak ciężko było przekonać mamę, żebym mogła jechać do dziewczyn. Na szczęście leci też Wojtek. Znalazł w Londynie jakąś pracę i narazie się tam przeprowadza, i  obiecał mojej mamie, że będzie miał na mnie oko. Tak gadać sobie może, pewnie będzie łaził razem z nami. Więc lecimy jutro o 6, trochę wcześnie, ale dzisiaj obiecałam, że spędzę dzień z Marcinem. Wróciłam ze szkoły, zjadłam byle co, przebrałam się i ruszyłam w stronę sali, gdzie miał trening z dziewczynami z podstawówki. Doszła bardzo szybko, weszłam i trafiłam akurat na zbiórkę. Weszłam do pokoju gdzie siedzi z innymi nauczycielami wychowania fizycznego, i grzecznie ściągnęłam kurtkę wieszając ją na krześle. Po chwili przyszedł i przywitał mnie gorącym całusem, słusznie bo ostro zmarzłam. Potem wyszliśmy i grzecznie usidłam na ławkę, patrząc jak pokazuje kolejne ćwiczenia dziewczynką. Trening trwał dość długo, ale potem zostaliśmy we dwójkę.
-No to co robimy-zapytałam, wrzucając kolejną piłkę do kosza.
-Na dzisiaj mam dla ciebie niespodziankę-odpowiedział, i po raz kolejny namiętnie mnie pocałował.
-Dobra, dobra wiesz, że nie lubię czekać-nie wiedziałam co znowu wymyślił.
-No spokojnie, ubieraj się-powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy, i równocześnie pomógł ubrać mi kurtkę, następnie ubrał swoją i w objęciu wyszliśmy z sali. Wsiedliśmy do jego auta i ruszyliśmy. Po krótkim czasie byliśmy pod jakimś blokiem.
-To teraz Ci powiem-zaczął mówić kiedy mu przerwałam
-No mów mów..
-Chcę Cię przedstawić Wojtusiowi. Pomyślałem, że spędzimy dzisiejszy dzień razem. Już wszystko ustalone. Mam nadzieję, że nie jesteś bardzo zła.-Byłam zła, mógł mi chociaż powiedzieć, ale dobra niech mu będzie
-Nie nie jestem. Leć po niego-powiedziałam ze sztucznym uśmiechem na twarzy. Chyba to zauważył bo trochę się wahał zanim wysiadł z auta, ale po moim zapewnieniu, że naprawdę nie mam nic przeciwko temu, szybko ruszył w stronę budynku. Dość długo czekałam, ale wreszcie zobaczyłam ich wychodzących z bloku. Tak słodko wyglądali, obaj ucieszeni jak rzadko. Mały był trochę zdziwiony i zawstydzony kiedy zobaczył, że w samochodzie siedzę, ale po krótkim czasie się przekonał i opowiadał nam o wszystkim co było w przedszkolu. Dojechaliśmy pod mieszkanie Marcina, i szybko ruszyliśmy do środka. Tam Wojtuś w końcu czuł się jak dawniej, przynajmniej tak nam wciąż powtarzał. Szybko wyciągnął zabawki z dużego pudła i zaczęliśmy się bawić. Najpierw misiami, potem układaliśmy klocki lego, potem w ruch poszły jakieś figurki. Był taki zmęczony, a nadal chciał się bawić. Nie dał sobie przemówić, żeby trochę odpoczął.
-To ja przygotuję coś do jedzenia-zaproponowałam i ruszyłam w stronę kuchni, w lodówce prawie pustki więc postanowiłam, że zrobię naleśniki z nutellą. Chwyciłam po patelnię i potrzebne składniki. Po 30 minutach na stole stały gorące pyszności. Zawołam chłopców, którym trudno było przerwać zabawę. Jakoś dali sie namówić. Szybko zabraliśmy się za konsumowanie późnego obiadu. Potem włączyliśmy jakieś bajki i wygodnie usadowiliśmy się na kanapie. Po niecałej godzinie Wojtka zaczęło nosić, już nie mógł usiedzieć. Zaczęliśmy się wygłupiać, gilgotać i bić poduszkami. Szybko pobiegł do pokoju po jakąś większą poduszkę.
-Dziękuję- powiedział zasapany Marcin.
-Ale za co
-Dobrze wiesz za co. Wiesz, że Cię bardzo kocham-powiedział i namiętnie mnie pocałował. Zauważyłam, że od kilku minut patrzy na nas Wojtuś. Oderwałam się od Marcina, kiedy zobaczył to mały szybko rzucił się na nas i zaczął z całych sił uderzać poduszką. My zaczęliśmy go gilgotać. Mały poczuł się zmęczony i powróciliśmy do opcji bajek. Kiedy tak oglądaliśmy, nawet nie wiem kiedy Wojtuś przytulił się do mnie i swoim jakże słodkim głosikiem powiedział
-Będziesz moją drugą mamusią-a zaraz po tym na jego twarzy pojawiły się jednocześnie uśmiech i czerwoniutkie rumieńce.
-To zależy od twojego tatusia-opowiedziałam trochę skrępowana. On popatrzył się na Marcin, ten pokiwał mu głową i po 10 minutach mały usną. Ja jeszcze chwilę posiedziałam z Marcinem, a potem ruszyłam do domu. Przecież jutro trzeba tak szybko ruszać.
                -------W tym samym czasie u Martyny i Piotrka -------
Po szkole umówiłam się z Piotrkiem na sali. Szybko wróciłam do pokoju, zmieniłam ciuchy i ruszyłam. Na sali znalazłam się migiem bo nie chciałam, żeby za długo na mnie czekał. On właśnie skończył trening i miał czas tylko dla mnie. Na przywitacie delikatnie musnął mnie prosto w usta.
-To co będziemy robić-zapytałam,  odrywając się od niego.
-Miałem zamiar zabrać Cię na spacer-odpowiedział z uśmiechem na twarzy. Szybko ubrał kurtkę i wyszliśmy z sali. Poszliśmy w stronę jakiegoś parku. Usiedliśmy na ławce.
-Chciałem Cię przeprosić-zaczął cichym głosem.
-Przeprosić, niby za co?-zagiął mnie kompletnie nie wiedziałam o co mu chodzi.
-No za wczoraj, dobrze się nie znamy a ja już tak od razu. To tak samo, ja nie miałem nad tym panowania. Wiem za bardzo się narzuciłem, mogłem Cię zabrać do jakiegoś ładniejszego miejsca a nie w szatni.-Powiedział wciąż patrząc się w ziemię.
-Ale, nic się nie stało gdybym nie chciała to bym ci to powiedziała.-mówiłam patrząc prosto w jego oczy. Potem czule go pocałowałam. Był taki skrępowany i zestresowany.
-No już spokojnie-szybko powiedziałam i chwyciłam go za rękę.
-No dobra to chodźmy gdzieś na kawę-powiedział, żeby tylko zmienić ten krępujący temat.
-Dobra-powiedziała. On objął mnie w pasie i ruszyliśmy w stronę jakieś kawiarni. Nagle zaczął lać deszcz. Szybko ruszyliśmy w stronę bursy. Piotrek pociągnął mnie do swojego pokoju, który totalnie różnił się od naszych. Byłam cała mokra i zmarznięta. Ściągnęłam z siebie mokre ubranie i zostałam w samej bieliźnie, podeszłam do jego szafy i wyciągnęłam jakąś koszulkę. On też szybko zmienił swoje ubranie i ciepło przytulił. Położyliśmy się na łóżku i włączyliśmy telewizor. Na zewnątrz zapał zmrok, my nadal leżeliśmy wtuleni w siebie, oglądając jakąś komedię. Uświadomiłam sobie, że nie wrócę teraz do pokoju, bo po korytarzu kursują nauczyciele. Więc zostaję tu na noc, a wiedziałam jak się to skończy. On też już to wiedział i zaczął całować mnie coraz namiętniej i schodził coraz niżej. Zdjął ze mnie ubranie, potem pozbył się bielizny, z niego też ubrania szybko zniknęły. Po raz kolejny tonęliśmy w namiętności. Po tym wskoczyliśmy pod prysznic, a później wtuleni w siebie położyliśmy się spać.
                                 ------------A u mnie------------
A u mnie wciąż to samo. Siedziałam sama i oglądałam jakieś filmy, tylko nie wiedziałam co z Martyną. I w tej chwili dostałam od niej sms'a "zostaję na noc u Piotrka, będę rano. Kocham Cię <3" Czyli już wiem co z nią. Poszłam pod prysznic a potem położyłam sie spać.