poniedziałek, 22 października 2012
Siedzieliśmy we czwórkę oglądając zdjęcia i wspominając trzy lata
naszych liceum. a wszystko zaczęło się od projektu w naszej szkole.
Dokładniej było tak:w naszym gimnazjum przed testami do szkoły przyszedł
list informujący o 5 miejscach, do projektu wymiany uczniowskiej. ”Są
trzy szkoły w różnych stopniach nauki. W dwóch pierwszych są Polskie
drużyny siatkówki a w trzeciej koszykówki.”- czytała pani dyrektor a my
słuchałyśmy dalej- „Pierwsza szkoła jest w Niemczech dokładniej w
Berlinie, druga w Londynie a trzecia w Moskwie.”-popatrzyłyśmy się na
siebie. Byłam tego ciekawa. Dyrektorka spytała kto jest chętny. Potem
podeszła do naszej ławki. Popatrzyła na mnie i Martynę -”Mam nadzieję,
że się się zgłosicie, liczę na Was, jutro dajcie mi odpowiedź”.
Skończyła mówić i wyszła z klasy. Chciałam tam pojechać. Obawiałam się
jednego, że nie dostaniemy się do jednej szkoły, a odwrotu już nie
będzie. Ryzyko jest ale projekt super. Rozmawiałam z rodzicami na
początku nie byli zadowoleni, ale potem jakoś ich przekonałam. W końcu
co dwa tygodnie będę przyjeżdżać do domu wiec luz. Na następny dzień
zapisałyśmy się. Po testach kompetencji wysłałyśmy zgłoszenia.
Stresowałam się chyba jak nigdy bo wiedziałam, że odwrotu niestety nie
będzie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz