poniedziałek, 22 października 2012
Wyniki przyszły już po 4 dniach. Od razu zabrałam się do otwierania.
Dostałam się do Londynu (drugi poziom szkół). Byłam strasznie ciekawa
gdzie dostała się Martyna. Wzięłam telefon wybrałam numer, ale za
bardzo się bałam nacisnąć zieloną słuchawkę. Zwątpiłam. Odstawiłam
telefon na biurko i włączyłam komputer. Nie minęło 5 minut kiedy ona
zadzwoniła. „Gdzie się dostałaś”-szybko powiedziała kiedy odebrałam.
„Londyn a ty ?”- głos mi drżał-”Proszę powiedz, że żartujesz, bo ja
Berlin”-niestety nie żartowałam. Kolejny dnia w szkole byłyśmy
przygnębione. Miałyśmy taką nadzieję, że dostaniemy się razem. To byłoby
zbyt piękne, żeby było możliwe. Na przerwach wmawiałyśmy sobie, że
będziemy widzieć się kiedy tylko będziemy w Polsce. To nie to samo.
Rozryczałyśmy się jak głupie, a łzy nam płynęły strumykiem. Musiałyśmy
to zaakceptować. Mamy 2 miesiące wakacji żeby się sobą nacieszyć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz