poniedziałek, 22 października 2012
Wakacje mijały szybko jak nigdy. Starałam się z nich korzystać najlepiej
jak mogę. Najczęściej spotykałam się z Martyną. Czasem przyjeżdżałam na
salę gdzie byłą też Martyna i Patrycja i pykałyśmy sobie w siatkówkę.
Z Martyną nie rozmawiałyśmy a raczej starałyśmy się nie rozmawiać o
roku szkolny. Jednak obie byłyśmy strasznie go ciekawe. Wyjazd zbliżał
się dużymi krokami. Końcem sierpnia wybrałam się z rodzicami nad morze,
żeby się sobą nacieszyć. Do wyjazdu zostały 2 tygodnie, ostatnie zakupy i
przygotowania. Wyjazd miałam 31 sierpnia o 17:00. Małe odliczanie dni
zaczęło się. Im bliżej wyjazdu tym bardziej nie chciałam tak jechać.
Wolałam zostać w jakimś LO w Bolesławcu. No trudno jakoś dam radę. 30
sierpnia był najbardziej stresujący. Dopakowywałam się, szykowałam i
ciągle rozmyślałam jak tam będzie. Godzina 21, wykąpałam się i ten
wieczór spędziłam z rodziną. Potem spać. Ranek był słoneczny, ale nie
miałam ochoty wstać z łóżka. Mama przyszła i powiedziała, że mam już
wstawać bo musimy szybciej wyjechać. Wstałam ogarnełam się, zjadłam
śniadanie i ostatnie przygotowania miałam już za sobą. Wyjechaliśmy. Na
lotnisku spotkałam Martynę, żegnałyśmy się chyba z pół godziny
oczywiście nie obeszło się bez łez. Potem trzeba było wsiadać. Wyczytali
mnie z listy. Pożegnałam się z rodzicami i wsiadłam. Po 5 minutach
wylecieliśmy. W samolocie większość osób już się znało. Ja założyłam
słuchawki i tak do Londynu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz